„Kto zuch, ten z nami płynie ochoczo, woda nas wita, słońce pozdrawia i ryby kłaniają się wokół”
Od poniedziałku ruszył trzeci turnus półkolonii żeglarskich i kto by pomyślał, że mimo wakacji chłopcy i dziewczęta pilnie się uczą. Większość uczestników zajęć z żeglowaniem ma kontakt po raz pierwszy, ale po tygodniu przygody wiedzą, że to pomarańczowe w środku to nie jakieś tam sznurki J, ale szoty, a „slip” to nie miejsce do spania, tylko do wodowania łódek. Pogoda jak zawsze dba o to by nie było nudno, bo co to za przygoda gdy zawsze jest słońce i słaby wiaterek J. By nie zawitała do uczestników półkolonii nuda dbają nasi opiekunowie :…………………………………………………………………………………………………..
To dzięki nim dzieciaki fajnie bawią się kiedy nie pływają, a kiedy opuszczają stały ląd to dopiero się dzieje . Nasz „desant na plażę” wzbudza zaciekawienie i podziw wielu plażowiczów, a kompanie się w piance zamiast kąpielówek i w kapoku to dopiero doświadczenie. Długie rejsy, aż na bulwar nadmorski zawsze kończą się w lodziarni. Kiedy zaczyna burczeć w brzuchu i głód zagląda w oczy, młodzi żeglarze maszerują do restauracji „Barbados” i jest pysznie J. Ciekawe ilu z nich powróci do klubu we wrześniu by „zakotwiczyć się” w naszym klubowym porcie na dłużej?
Stopy wody pod kilem, albo pod mieczem J życzy wasz klubowy donosiciel.
