Rejs do Maroka

W ubiegłym roku w grudniu  zorganizowaliśmy rejs wzdłuż brzegów Hiszpanii i Maroka. Była to pierwsza wyprawa zorganizowana przez nasz klub (rekonesans) . W wyprawie wzięło udział 5 osób rodzice naszych zawodników. Nasza pięcioosobowa załoga to Adam (kapitan) Joanna, Krzysztof, Iwona i Magda. Każdy przy okazji rejsu mógł nabyć doświadczenia, przejść morskie szkolenie żeglarskie, nauczyć się nowych umiejętności i poznać ciekawych ludzi. Wypłynęliśmy z Estapony w Hiszpanii przy silnym wietrze 38 – 30 w, następnie Gibraltar, gdzie podmuchy dochodziły do 42 w.  W Gibraltarze spotkaliśmy polskie załogi. Można było czegoś ciekawego się dowiedzieć wymienić doświadczenia i posłuchać morskich opowieści. Z Gibraltaru do Tarify płynęliśmy też przy silnych wschodnich wiatrach. W nocy było burzowo, a wejście do portu w Tarifie rozświetlały na błyskawice . W porcie  było koszmarnie wiatr wzrósł i się zmienił, wchodziła duża oceaniczna fala z południowego zachodu. Dla lokalnych rybaków to normalka, ich łodzie były zacumowane daleko od pomostów na potrójnych cumach. Następnie żeglowanie przy pięknej pogodzie po Cieśninie Gibraltarskiej, wyjście na ocean i powrót. Mogliśmy pożeglować na dużej oceanicznej fali. Następnym portem, już w Afryce była hiszpańska Ceuta. Cały czas wiało, każdego dnia wiatr w granicach 30 w. W Ceucie uzupełnienie zapasów, tankowanie wody, bo następne porty będą już w Maroku. W większości porty marokańskie nie są przystosowane do przyjmowania jachtów, więc musieliśmy się przygotować. Wypłynęliśmy z Ceuty przy bardzo silnym wietrze i skierowaliśmy się do Mariny Smir. Naszym celem było marokańskie miasto Tetouan. W marinie całkiem fajnie, miła obsługa i można było podłączyć jacht do sieci. Następnego dnia wycieczka do Tetouanu, zwiedzanie starego miasta. Nawet zaliczyliśmy podróż podmiejskim autobusem. W autobusie było  gorąco, na szczęście była zima. Nie w wyobrażam sobie jazdy autobusem latem przy 40 stopniowym upale. Tę okolice zamieszkują Berberowie ludzie gór. Miejscowa ludność na wybrzeżach do niedawna trudniła się piractwem. Teraz jest tam bezpiecznie i spokojnie można zwiedzać okolice. Z Maroka ruszyliśmy powrotem do Hiszpanii gdzie naszym celem był znany kurort Marbella. Nocne żeglowanie i pożegnanie z Afryką. Była pikana pogoda wiatr 14-16 w piękny księżyc i światła Ceuty na horyzoncie. Rano wylądowaliśmy w Marbelli. Zwiedzanie miasta, wieczorna kolacja a następnego dnia znowu na morze i żeglowanie do Estapony. Noc na jachcie w marinie i następnego dnia powrót do domu. Wspaniała przygoda. Jak na grudzień to całkiem ciepło od 15 stopni w Europie do 25 w Afryce. Szlaki przetarte. W przyszłym roku również będziemy organizować wyprawę. Zapraszamy serdecznie rodziców i sympatyków klubu.

Zapraszamy

 

Przewijanie do góry